czwartek, 12 września 2013
fado
To, co robię, jest jak fado, muzyka żalu.
Moja opowieść to historia kogoś, kto ciągle upada.
Jestem po drugim rozwodzie,
nie udało mi się utrzymać wielkiej miłości,
przez którą kiedyś umarłem.
I też żyję. Tak bywa.
Potrzebuję uzasadnienia tego,
że w ogóle jestem na tym świecie.
Dlatego śpiewam.
Marek Dyjak
barowy grajek, z wykształcenia hydraulik
o urodzie typa spod ciemnej gwiazdy
chropowaty, mocny głos
alkoholik, stuprocentowy pijaczyna
ekskluzywny menel
rozbijał bary, rozbijał siebie
chciał iść na dno i leciał jak siekiera
uległ autodestrukcji, powiesił się
próba samobójcza prawie mu się udała
uratowała go żona
choć małżeństwa nie dało się uratować
trzeźwiejący człowiek to nie jest człowiek do życia
od roku ponownie rozwiedziony
nie pije od czterech lat
alkohol jest jak skorpion
ciężko żyć ze skorpionem w jednym akwarium.