niedziela, 27 października 2013
godzina
czy zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się z godziną,
o którą krótsza jest ostatnia niedziela marca,
a dłuższa ostatnia niedziela października.
gdzie się znajduje, w jakiej czasoprzestrzeni
czy przechowalni rezerw czasowych.
jedna bezpańska godzina, pusta jak bańka mydlana
czy wypełniona nieurzeczywistnionymi zdarzeniami,
niedokończonymi rozmowami, wypadkami samochodowymi,
które nigdy się nie wydarzyły, a wydarzyć mogły,
oświadczynami, poczęciem, śmiercią, śmiechem, smutkiem,
nostalgią, lękiem, degustacją potraw i trunków, chorobą,
zdziwieniem i blaskiem spadających gwiazd,
nienapisanymi wierszami, nieskończonymi marzeniami,
westchnieniami, chwilą, której się nie zapomina,
kwiatami wyrzuconymi do kosza,
wydilejtowanymi znakami w edytorze tekstu, nocnymi audycjami,
koszmarami sennymi, radością dobrego snu, uścisków.
czy zastanawialiście się kiedyś, czy ta godzina,
którą dostajemy w październiku, to jest na pewno ta sama godzina,
której pozbawiono nas w marcu, czy w jakimś sensie zmieniona,
dojrzalsza, spełniona, smutniejsza czy weselsza,
zawiedziona czy pełna nadziei, bardziej domyślna, usłużna,
ugodowa czy zadziorna, zawzięta, z pazurem, roztkliwiona, senna.
ja się zastanawiam.
każdego roku w dniu zmiany czasu z letniego na zimowy rozmyślam nad tym.