sobota, 26 października 2013
wiele
Jest wiele tego co nie ginie
Nie zapominam
o żadnej dobrej chwili.
Julia Hartwig
zbudziło mnie światło nowego dnia, wstałam wcześnie,
wyprawiłam Młodego na gimnastykę,
podałam mu przed wyjściem jajecznicę z jaj zielononóżek,
poszłam po świeże pieczywo jak zwykle w sobotę,
zamieniłam kilka słów z robotnikami pracującymi przy sąsiednim bloku,
u ostrej jak brzytwa ekspedientki (takie nosi nazwisko)
kupiłam chleb, gazetę i słodkie bułeczki,
zjadłam śniadanie z Młodą, spaghetti z sosem pomidorowym zapieczone mozzarellą,
nad mieszanką herbat przeczytałam najświeższe wiadomości
z wysokimi obcasami, których sama nie noszę,
wyprałam poduszkę z pierza i dwa komplety bielizny pościelowej,
pobiegłam na lekcję jogi z jaskrawo różową torbą przewieszoną przez ramię,
po drodze zdawało mi się, że słońce świeci tylko dla mnie,
czekając na zielone światło na skrzyżowaniu zdjęłam marynarkę i skarpetki,
sobotnia praktyka moja ulubiona, prowadzona w milczeniu,
przy minimalnym komentarzu nauczyciela,
po jodze wpadłam na sok ze świeżych pomarańczy do szczególnej księgarni,
przeczytałam tam całą najnowszą książkę Zapisane 92-letniej Julii Hartwig,
misterne wiersze, ale gdzieś obok mnie przeszły,
za wyjątkiem fragmentu, zamieszczonego u góry i jeszcze tego,
który zapisałam w brulionie
wyprowadzić się z brudnej rzeki do czystego oceanu
(a propos rozmowy z Panem W. na temat loterii wizowej do stanów),
przeczytałam duży fragment Chce się żyć Pieprzycy
(muszę koniecznie doczytać resztę i zobaczyć film) i książki psycholożki
Katarzyny Miller (gładko napisana), a także Za kogo ty się uważasz?
Alice Munro, tegorocznej noblistki, dla mnie swoiste odkrycie
(obiecuję sobie przeczytać coś więcej, bo pisze mądrze, prawdziwie,
postacie jak żywe), po powrocie do domu zjadłam obiad idealny na jesień -
pieczone ziemniaki posypane rozmarynem, z bakłażanami w maśle czosnkowym
i ogórkiem kiszonym, szukając informacji o kursach dla instruktorów jogi,
obejrzałam w internecie dwa filmy, jeden o nauczaniu jogi przez Iyengara,
bóg istnieje wszędzie, bóg jest dla jednych widzialny,
dla innych jest niewidzialny, asany to moja modlitwa, tak służę bogu,
i drugi o terapeutycznym wpływie jogi w leczeniu uzależnień i chorób,
zjadłam kilka jabłek, wypiłam litr wody z cytryną,
napisałam prawie całego posta, właśnie przyszedł Młody
i przeprasza za fuczenie, to z miłości - tłumaczy,
do komórki, do komputera - dopowiadam, on prostuje, że do mamy,
że to pierwsza miłość.