wtorek, 8 października 2013
upadła
jestem kobietą przewrotną i upadłą,
wyjaśniam za Krystyną Sienkiewicz,
ciekawym co stało się z moją lewą dłonią,
pokrytą bandażami i plastrami.
w przewrotną wierzę, ale w upadłą - nigdy,
nie w twoim przypadku - ripostuje Pan L.
na wewnętrznej stronie dłoni przy przegubie,
mam dwie duże rany i drobne ranki na palcach
wskazującym i serdecznym (które wprawiły Panią E.
w przerażenie, myślała że mam złamane palce).
to efekt upadku na nierównej drodze.
uwielbiam patrzeć jak woda utleniona
rozkłada się w kontakcie z krwią rany,
jak zamienia rozdrapaną czerwień skóry w wulkan,
wylewający białą pianę.
kocham wulkany, szczególnie te włoskie Vesuvio i Solfatarę.
dla widoku wydobywającej się białej lawy,
powtarzam czynność dezynfekcji ran.
pieczenie przyjmuję za dobry znak, że giną bakterie.
buteleczkę rozcieńczonego nadtlenku wodoru wrzucam do torebki.
jeszcze sprawdzam w internecie (nieodzowna wikipedia)
jakie jest prawdopodobieństwo zachorowania na tężec,
bo rana była mocno zabrudzona ziemią,
z trudem udało mi się ją doczyścić,
w Polsce - 14 przypadków rocznie,
wobec tysięcy rannych to chyba niewiele, uspokajam się sama,
bo jestem uczulona na anatoksynę przeciwtężcową.