sobota, 30 listopada 2013
sobota
w drodze na siłownię zauważam brak sieci w telefonie,
szybko orientuję się, że właśnie skończyła mi się umowa
z operatorem p., zamieniłam operatora p. na p.
(co za piękny przykład anonimizacji),
powinnam włożyć nową kartę sim,
a ja nawet nie wiem gdzie ona jest,
w stosie papierów i teczek, czy może w koszu na śmieci,
telefonu do wykonania najważniejszego połączenia
(muszę uprzedzić Dzieci przed bezskutecznym dzwonieniem)
pożycza mi Pani L., południowa sesja jogi w ciszy i skupieniu,
w księgarni przeglądam Papuszę Agnieszki Kuźniar,
pierwszy rozdział o śmierci Wajsa, męża poetki, wciągający,
językiem Papuszy pisany, zachęca do dalszej lektury,
zakupy w supermarkecie, koniecznie puszka tuńczyka
w sosie własnym dla Maurycego i butelka chianti,
bo biała etykieta z informacją o winie po włosku,
w domu czytam Radio Yokohama Bruczkowskiego,
choć nie wciąga mnie tak jak Bezsenność w ....