czwartek, 19 grudnia 2013

pożegnanie


porządki tłumaczą rozstania.

ze ścierką w ręce pożegnałam
Małą Dorit Dickensa, była ze mną od zawsze, to spadek po Mamie,
Olafa Syna Auduna Sindrid Undset,
prezent od cioci Pani A., która ma w zwyczaju
rozdawać książki ze swojej biblioteki odwiedzającym ją gościom
i mnie nią w czasie pewnej wizyty obdarowała,
dwie książki Stanisława Lema,
najczęściej tłumaczonego polskiego pisarza,
dla niektórych jedynego humanisty w Polsce,
Historię Polski
i sześć tomów encyklopedii oxfordzkiej dla dzieci,
przekazałam je do ośrodka pomocy dziecku i rodzinie
(zwanego dawniej domem dziecka),
duży słownik techniczny rosyjsko-polski,
nie otwierany od trzydziestu lat
(Młoda zrezygnowała z nauki rosyjskiego,
nikogo nie dziwi, że wolała japoński),
Opowieści niesamowite Allana Edgara Poe po angielsku,
wydanie rosyjskie, pochodzące z peerlowskiej księgarni,
gdzie oprócz powieści radzieckich można było kupić klasyczne
dzieła literatury angielskiej i amerykańskiej,
poezje Bolesława Leśmiana, zebrane w tomie z kartkami
wypadającymi jak zasuszone liście z zielnika,
który przypomniał mi ponadczasowa interpretację erotyków
Leśmiana w wykonaniu Jandy i Grechuty,
ten duet uwielbiam.