poniedziałek, 3 lutego 2014
hołubieni
ulubiona siłownia hołubi joginów,
pojawiły się w grafiku kolejne zajęcia z jogi w poniedziałek.
asany można ćwiczyć teraz cztery dni w tygodniu,
na pięciu sesjach, w grupach dla początkujących i zaawansowanych.
joginów jest już ponad setka, wśród nich przeważają
młodzi o ciałach, które z wdziękiem wykonują
za pierwszym razem najtrudniejsze asany,
nie straszny im upavistha konasana - kąt posadzony, czy urdhva dhanurasana - mostek,
i starzy, o ciałach znacznie mniej elastycznych,
ale konsekwentni, oddani ćwiczeniom,
zasłuchani, poszukujący,
pokorni wobec sygnałów płynących z ciała,
dla których postęp w asanach oznacza ciężką pracę i wyrzeczenia, np. schudnięcie.
w tej grupie najwięcej jest czterdziestolatków, ale i starszych osób,
z nadwagą, po wypadkach, i z bólami kręgosłupa,
jest nawet jedna babcia, która niedawno babcią została,
o narodzinach wnuczki dowiedziała się w pewien letni wieczór
od zięcia smsem na kilka minut przed rozpoczęciem zajęć jogi,
i w pośpiechu wybiegła z sali wprost do szpitala.
gdy zaczynałam swoją przygodę z siłownią dwa lata temu,
marzyłam, aby w wielkim mieście powstało studio jogi
z prawdziwego zdarzenia, czynne rano i wieczorem,
gdzie można byłoby ćwiczyć
z różnymi instruktorami i jednym abonamentem.
coś takiego właśnie się dzieje
może nie do końca takiego
ale podobnego