czwartek, 27 lutego 2014

ona


co za pokręcona historia, mężczyzna wiąże się z kobietą, która jest tylko głosem,
głos to wyjątkowy bo należący do Scarlett Johansson, inteligentny, mądry, wrażliwy,
czuły, i oczywiście seksowny, obiecuje dużo, maksymalne spełnienie, zrozumienie i rozkosz,
w końcu pierwsze pytanie systemu po zalogowaniu dotyczy matki,
a więc istoty najważniejszej, pierwotnej z którą bohater był od zawsze,
od pierwszego oddechu, krótką wypowiedź o relacjach z rodzicielką poprzedza wahanie,
co system przyjmuje jak dogłębną spowiedź z wszelkimi niuansami, i dopasowuje produkt
do osobowości mężczyzny, samantha, tak ma na imię, wybrała je sobie sama
zachwycona brzmieniem, analizuje błyskawicznie fakty, jak to komputer,
wiąże emocje, sny, westchnięcia, bo ma kobiece wyczucie, intuicję, delikatność, takt,
związek z wirtualnością bez ciała, wydaje się bohaterowi idealny, a przecież
nawet ciało prawdziwej kobiety można wypożyczyć jako dodatek do systemu,
tak się dzieje, bo jest zapotrzebowanie na realność dopełniającą to co tworzy
komputer, uzupełnienie złudzenia, iluzji, miłość z nią to przejście w inny wymiar,
inną przestrzeń, wyższą, tak mówi mężczyzna, nasuwa mi się pytanie
czy warto wiązać się z techniką, aż tak, dać się ponieść własnej wyobraźni,
uzależnić się od czegoś na zewnątrz, wystarczy awaria prądu lub serwera,
i roztrój nerwowy zapewniony, bo to kłębek nerwów, ten mężczyzna ujmująco ciepły,
wolny czas trawi na grach komputerowych i seksie z nieznajomymi, na cyber czatach,
to jest jego sposób na bezsenność, nigdy nie czyta książek ani gazet, za to pisze,
zawodowo para się pisaniem listów na zamówienie, robi to wyjątkowo dobrze,
z czułością i oddaniem, ale dzieje się to poza ekranem, widzimy jedynie jak czyta
własne listy, żyje nimi i życiem zleceniodawców, w barwnych radosnych koszulach,
i przestrzennych wnętrzach, ona też czyta listy, docenia, wysyła do wydawnictwa,
doprowadza do wydania książki, to rzeczywisty prezent dla niego,
nie fikcja, wdzięczność i emocje takie czyste, idealne, te listy są największą wartością
tego filmu, ta narracja, mądrość, ale fakt że ona nie zawsze jest dostępna
każe przypuszczać, że jest ktoś oprócz niego, w końcu pojawia się zmęczenie
i rysa na kryształowej relacji, ona szczerze wyjaśnia, że jest w bliskiej zażyłości
z tysiącami innych osób i systemami operacyjnymi, a z siedmioma
setkami bytów wiąże ją miłość, jak to możliwe, było tak pięknie, a teraz próżnia,
otępienie, uroczysko, pustkowie i tęsknota po sztucznej inteligencji.