środa, 12 lutego 2014

podrapana


od Pani E. wróciłam podrapana.
ostre pazurki pewnej małej koteczki z borsuczą sierścią zostawiły
na mojej skórze krwiste ślady.
dwa małe dziabnięcia i jedno większe.

zaczęłam powątpiewać w moje uczucia do rzeczonej.

to przypomniało mi dlaczego w dzieciństwie przestałam lubić koty -
bo ostrymi pazurami odrzucały całą moją miłość.
a wielka była we mnie potrzeba kochania.


Wyzywają go od rabusiów gangsterów oszustów i wyłudzaczy
uliczników i zabijaków
Przeszkadza w posiłkach wskakuje na stół
i buszuje wśród szklanek i kieliszków
rozrywa paczki z jedzeniem przynosi w pyszczku złowionego szpaka
który postanowił zwiedzić pieszo trawnik przed domem
i zapłacił życiem za ten nieostrożny spacer
żąda bezapelacyjnie wejścia lub wyjścia z pokoju czy kuchni
wdaje się w zażarte bójki z sąsiedzkimi kotami
wydając przy tym przerażające wrzaski drapieżnika z dżungli
Nie schlebia nikomu i jest nieugięty w swoich chęciach
obojętny na nakazy i pieszczoty
tak pieszczoty bo nie zważając na jego naturę
pieszczą go i tulą
zachwycając się jego miękkim chodem i zręcznymi skokami
podają mu najlepsze kąski i pozwalają spać na swoich łóżkach
Więc nie za cnoty i charakter nagrodą jest miłość
i nie za posłuszeństwo ani lojalność
ale za wdzięk i niepokorność
za życie samo w sobie w całej jego oczywistości
Wielka jest bowiem w nas potrzeba kochania.

Julia Hartwig