dobrze pamiętam tę chwilę pod starą topolą
leżę z policzkiem na trawie
otwartym wnętrzem dłoni dotykam fosforyzujących kamieni
obłuskuję myśli poprzez wdech i wydech
bliskość cudu nienazwanego
zrozumienie śmiechu i płaczu nadchodzi
życie zmienia się z labiryntu
w prostą ścieżkę