piątek, 11 kwietnia 2014

Babcia


Babcia wkładała zieloną sałatę do miednicy z zimną wodą, na pół godziny,
żeby wyszły z niej wszystkie ślimaki.

Babcia wieczorami klęczała na jednym kolanie pochylona nad kremowym
radioodbiornikiem, z którego wydobywały się chrapliwe dźwięki radia wolna europa.
przy ciągłych trzaskach zasypiałam.

chodziłyśmy z Babcią po zioła, maliny, ostrężyny do cygańskiego lasu,
w którym nie było cyganów, ale było dużo owoców.
cyganie za to kwaterowali na podwórku kamienicy, w której mieszkała.
codziennie się awanturowali.

rano Babcia przygotowywała rumianek albo dziurawiec,
strasznie nie lubiłam pić tych ziołowych naparów.

spałyśmy w jednym dużym łóżku, które u wezgłowia miało półkę z książkami,
wśród nich była Mała Dorrit Dickensa i Pan Tadeusz, w kieszonkowym wydaniu,
dostałam je po jej śmierci.

Babcia nauczyła mnie pić mocną herbatę.
wszystkie Mama Babcia i ja taką piłyśmy.
czajniczek świeżo parzonej esencji stał zawsze w kuchni gotowy do podania.

Babcia często mówiła mi jak cię widzą tak cię piszą
i że dziewczyna powinna być do tańca i do różańca,
starałam się być taką jaką oczekiwała,
choć różańca poza dniem pierwszej komunii i wizyty u fotografa
nazajutrz, w rękach więcej nie miałam.

Babcia Anna urodziła się w Wilnie, jej rodzicami byli Anisja i Bazyli.
w Wilnie zakochała się i wyszła za mąż.
w wieku dwudziestu sześciu lat urodziła tam jedyną córkę, moją Mamę.