czwartek, 17 kwietnia 2014

krzesło


W domu miałem trzy krzesła - jedno dla samotności,
drugie dla przyjaźni, trzecie dla towarzystwa.

Henry David Thoreau

w pokoju mam jedno krzesło - dla torebki.

siedzenie na zafu przy niziutkim biurku ma tę zaletę,
że przy komputerze spędzam zdecydowanie mniej czasu niż kiedyś,
a sam kąt biurkowy jest jeszcze bardziej mój, bo nikt z domowników
w pozycjach skrzyżnych nie gustuje.
dlatego też pewnie wpadła mi w oko książka Tatami kontra krzesła,
i kupiłam ją w zajączkowym prezencie Młodemu.
choć niestety mimo obiecującego wiele tytułu, autor nie podziela mojego poglądu
na temat wyższości życia na poziomie podłogi, a wręcz przeciwnie, przytacza opinię
jakoby niski wzrost Japończyków był wynikiem życia na tatami (poprzez osłabienie stawów),
i tylko dzięki następującemu od XIX wieku otwarciu Japonii na świat oraz stałej
popularyzacji krzeseł nastąpiła zasadnicza zmiana wzrostu w populacji.