wtorek, 15 kwietnia 2014
zemsta
mam takie dziwne odczucie, że prawo karmy
jest w istocie prawem zemsty, odwetem za doznaną krzywdę.
zemsta następuje z rąk innej osoby, ale jej nieuniknioność
i zasada odpłacenia złem za zło, wet za wet, są wyraźne.
to mi się nie podoba.
złota reguła etyczna mówi
rób innym to, co byś chciał, żeby tobie robili (w ujęciu pozytywnym),
albo nie rób drugiemu co tobie nie miłe (w ujęciu negatywnym),
więc skoro ktoś zrobił coś złego, to nauka powinna dotrzeć do delikwenta,
ale nie powinno go spotykać to samo.
nie zgadzam się, aby było mu być czynione coś równie niedobrego,
tak jak nie zgadzam się, żeby morderców karano karą śmierci.
przecież świat nie powinien zmierzać do zwiększenia cierpienia
lecz do wyzwolenia z cierpienia, a prawo karmy, mam wrażenie, że cierpienie
sankcjonuje, a nawet go przysparza.
po co to globalne wyrównanie rachunków, swoiste zawieszenie krzywdy
w czasie i skazywanie innych na rolę kata albo strażnika więziennego,
nadzorującego wykonanie kary. nie pojmuję.