środa, 21 maja 2014

drzewa


śniły mi się drzewa, dużo wysokich drzew o rozłożystych koronach, szłam ulicą przez sam środek wielkiego miasta, tak jak wczoraj wieczorem z Panią A, niosąc jej ciężką torbę podróżną w drodze do mojego domu, i widziałam te same lipy srebrzyste, które zobaczyłam wczoraj po raz pierwszy, zasadzone podczas mojej nieobecności, a mnie się zdawało jakby wyrosły w czasie jednej nocy, i w moim śnie wypełniały cały centralny plac miasta, posadzone półkolami, emanowały spokojem i cieniem. dobrze było iść tą drogą.

po przebudzeniu długo zastanawiałam się czy to był naprawdę sen. czy raczej nocne wspomnienie, wyolbrzymiona projekcja tego wrażenia, które zrobiły na mnie miejskie drzewa, a może były to obrazy z przyszłości, fotografie przestrzeni ulicznej, odwiedzonej przeze mnie na wiele wcześniej nim stanie się ona taką w rzeczywistości.