sobota, 31 maja 2014

żal


kończę książkę Terzianiego, definitywnie kończę, choć końcówkę rozciągnęłam do granic możliwości, tak jak można to zrobić z pieczoną prawdziwie włoską mozzarellą, czytając jedynie kilka stron dziennie, i zrobiło mi się żal, że nie przeczytam przed zaśnięciem już więcej jego historyjek i rozmyślań, nie zadam sobie tych pytań, które on sobie u kresu życia zadawał, ani tych które jemu zadano, np. kim jestem i czy odkryłam we śnie kto śnił, bo jeśli ty jesteś we śnie, kim jest ten, który ciebie śni, albo czym jest prawda, i że nie przeczytam tych oczywistych mądrości ubarwionych anegdotkami jak: rozwiązywanie ludzkich problemów, nie może pochodzić z rozumu, ponieważ on właśnie stanowi źródło wielu z nich, albo nie myśleć i postrzegać rzeczy takie jakie są, no i że trzeba drążyć temat, nie poprzestawać, konsekwencja jest konieczna we wszystkich poszukiwaniach kop dalej, wkopuj się w jedno miejsce coraz głębiej i głębiej. Zobaczysz prędzej czy później znajdziesz wodę.
dziękuję za tę książkę, Panie Tiziano.