niedziela, 29 czerwca 2014
rąbek
Cały dzień włóczyłem się nad morzem. Czasem schodziłem ze skał na brzeg i siadałem wśród czarnych małży. Wreszcie jestem tu znowu, w ogrodzie, gdzie powietrze nocy jest pełne czułości i gwiazdy tworzą przejrzysty rąbek wokół gór. I jestem ludzkim stworzeniem, które stoi w ciemności i patrzy w drzewo wiśni, kołyszące się nad nim pod nocnym niebem w pobliżu morza.
Robert Bly, z tomu The Morning Glory, Prose Poems, w tłumaczeniu Julii Hartwig
cały dzień siedziałam w domu, myśląc o morzu.
czasem kładłam się na łóżku wśród nieprzeczytanych książek.
wreszcie wyszłam wieczorem,
gdy powietrze wypełniała tkliwość i ruchome cienie maszerowały wzdłuż drogi.
deszcz spadł tak obfity jakby czekał specjalnie na mnie.
rozłożyłam sobie nad głową kolorową gazetę.
byłam jednym z tych stworzeń, które idą i omijają brudne kałuże,
przesuwające się w wodzie drzewa uzmysłowiły mi jak daleko jestem od morza.