sobota, 6 września 2014

obietnica


Jesienią
W moim wierszu słychać szelest
Słowa spełniają swoją powinność i zamierają
Pokryte kurzem, kurzem albo rosą
aż podmuch wiatru uniesie się, porwie i położy (je)
(a) gdzie indziej
ten, kto partout szuka sensu wszechświata
dawno zrozumiał sens szeleszczenia
bo jest nim szelest
a on sam w sobie to coś innego niż
mokre kalosze po liściach
rozkojarzone kroki w parku po dywanie
z liści, klejących się tak przyjacielsko
do mokrych kaloszy, rozkojarzone kroki

Gunnar Ekelöf, Absentia animi
w tłumaczeniu Piotra Bukowskiego


jesienią
w moim wierszu słychać
mgłę wieczorną, która opada na czerwone liście i owoce dyni
niesione wiatrem słowa kręcą się wkoło
jak rozbiegane motyle
strumień światła kładzie na mojej dłoni żarliwą obietnicę
ta, która nosi w sobie sens wszechświata
unika szukania
nadmiernie