poniedziałek, 29 września 2014
orzech
kapelusiki żołędzi zaintrygowały Młodą, wizyta w brand store i już mam nowego smartfona, poszukiwania smyczy godnej koreańskiego cudu techniki, który od wczoraj wypełnia bielą moją torebkę, spacer do domu z Młodymi, po drodze dowiaduję się dlaczego nie poszli na zajęcia z laboratorium chemicznego i że do klasy doszedł nowy kolega, Paweł z innego lo, sms od Pani B. - Kochana zajmij mi miejsce w kinie, na moją wiadomość, że nie dotarłam, Pani B. odpisuje Oj szkoda, w domu sprawdzam pocztę ciekawa czy nie odpowiedziała Pani A., zajęta zwijaniem interesu i chodzeniem z torbami jak sama określa, stosunek wysłanej korespondencji do tej otrzymanej wynosi już 3:0, przed tradycyjną kolacją telefon od Pani L. - Nasz instruktor nie poprowadzi już więcej zajęć z jogi. i to jest twardy orzech do zgryzienia.