wtorek, 7 października 2014
lepioszka
usłyszałam takie ładne słowo lepioszka. i je sobie wyobraziłam - coś pysznego pomiędzy egipskim a'aish baladi a włoską pizzą. coś zwyczajnie prostego i wyrafinowanego zarazem. zjadłam kęs, potem drugi i popiłam zieloną herbatą, zaparzoną w sposób w jaki piją ją afgańczycy, czyli z kardamonem (najbogatsi podobno wolą czarną z szafranem).
przez tę chwilę byłam w podróży. w miejscu, którego nie odwiedziłam nigdy wcześniej, i którego nie potrafiłabym wskazać na mapie. pod tym samym słońcem, ale zupełnie innymi gwiazdami. gdzie są czerwone góry i drogi wytyczone kryształowymi kulami.
byłam tam jedyną kobietą, która wędruje nocą.