rozciągająca się nad miastem złota łuna, widok jak z landszaftu, każe mi wyjść z pracy jak najszybciej. w biurowej windzie czuję zapach suszonych ziół, tak intensywny że gubię się w domysłach skąd pochodzi, aromat jest rzeczywisty i nieprawdziwy zarazem. na niewielkim klombie blisko domu czerwieni się róża, ponad metrowej wysokości, zachwyciłby się nią Mały Książę
zachwytem dziewiczym, tak jak ja się zachwycam.
ta zima jest zupełnie inna.