piątek, 12 grudnia 2014

most


zrobiłam mostek.
pierwszy od co najmniej sześciu lat.
zamierzałam jak zwykle na zajęciach jogi zrobić jedynie półmostek,
bo mostek zapaśniczy to też nie jest moja specjalność.
ale ręce same ułożyły mi się do pełnego mostu.
i bez żadnej komendy podniosły moje ciało.
stałam. bez najmniejszego wysiłku.
nikt nie bił braw.
nie grały fanfary.
a ja dalej trwałam rozglądając się na boki.