piątek, 5 grudnia 2014

ziemniak


przygotowując zupę jarzynową, natknęłam się na ziemniak w kształcie serca.
był niewielki, płaski i mieścił się w dłoni. miał gładką żółtą skórę.

czy to był ziemniak czy serce - zaczęło nurtować mnie pytanie.
czy serce z ziemniaka?
a może raczej ziemniak z sercem?

jakakolwiek byłaby prawda, był to dla mnie przejaw duchowości natury. naturalnego piękna.

przez chwilę chciałam to niezwykłe warzywo zatrzymać do kolekcji nikomu niepotrzebnych rzeczy, wśród których króluje pumeks znaleziony w Chorwacji przez Młodego (Mamo, co to za kamień, który pływa?), mała kryształowa kula na czerwonej nitce (przynosząca szczęście zdaniem specjalistów feng shui), kwiat lotosu z papieru wykonany ręcznie i wiele innych. jednak zdecydowałam, że ziemniaczane serce powinno znaleźć się w zupie. to jego jedyne właściwe miejsce. i wrzuciłam je do garnka.

zupa wyszła przednia. biła od niej siła.
zastanowiło mnie tylko dlaczego nie smakowała Młodemu. czyżby było w niej za dużo miłości.