wtorek, 14 kwietnia 2015
instynkt
Odkąd chodzę w leguanach szukam ziemi i trawy. Wodzę nosem nisko jak psiak i sprawdzam podłoże. Instynkt podpowiada mi, którą drogą iść, aby przejść po prawdziwej ziemi jak najdłużej. Gdy znajdę poletko trawy w tej zabetonowanej dżungli, cieszę się jak zwierz. Wiem już dlaczego czworonogi na smyczy wypatrują najmniejszych skraweczków czarnego podłoża i biegną do nich z całych sił ciągnąc za sobą niepodzielających tej fascynacji właścicieli. Poznałam tę zmysłową przyjemność jaką daje stąpanie po miękkiej powierzchni bosą stopą (czyli nieobutą łapą). Doznanie miękkości i sprężystości ziemi, to jak przeniesienie się w inny wymiar – z miasta na nadmorską plażę, z dorosłości w dzieciństwo. Skoro poczujesz tę ukrytą harmonię, zdasz sobie sprawę, że nie jesteś od niej oddzielony – a kiedy będziesz tego świadomy, staniesz się prawdziwym uczestnikiem - mówi Tolle. Moimi największymi wrogami są teraz betonowe kostki chodników, i czujni obywatele, taksujący surowym wzrokiem tych niestosujących się do powszechnych zasad. Chodzenie po trawnikach zdaje się być społecznie nieaprobowane. Dlaczego? Na szczęście zniknęły już złowrogie tabliczki nie deptać trawników, które zdawały się utrudniać zsynchronizowanie z całością życia. Chciałabym, aby zastąpiły je nowe z napisem deptajmy, ale koniecznie na bosaka.