środa, 15 kwietnia 2015
coraz
Kolejny dzień ekadashi. Wcześniej planowałam, że będę na minimum owocowo-ziołowym: kiwi, jabłka, a do picia czystek i yerba. Niestety, koło ósmej uległam dużej filiżance kawy z artystycznie spienionym mlekiem podanej przez K. (rzadko grzeszę, ale jak grzeszę to właśnie tak!). Do tej pysznej kawy zjadłam małego dojrzałego banana. I potem trudno mi już było ograniczyć się w konsumpcji. W sumie zjadłam: cztery kiwi, trzy jabłka, jednego banana, i wypiłam trzy kubki różnorakich musów owocowych z zieleniną (pietruszka i szpinak).
Coraz bardziej lubię te dni.