brak powietrza w biurowych przestrzeniach,
nadmiar osób i nieustający hałas
zbyt wcześnie dzwoniący budzik
brak soku z marchewki,
cena tego warzywa poszybowała w górę, więc sokowirówka wróciła do piwnicy
wkładanie butów innych niż leguany,
nieomal słyszę głośny protest stóp wzbraniający przed kontaktem z balerinami i butami na obcasie
ciężko cokolwiek napisać
czuję się taka zmęczona
marzę żeby zasnąć
żeby zapaść się w głęboki sen od czubka głowy po koniuszki palców.
zasypiam
na dwanaście godzin z dwoma przerwami.