niedziela, 7 czerwca 2015
aglet
chleb, który odmienia życie, jeszcze nie zmienił mojego.
niedzielę spędziłam całkiem zwyczajnie -
w upale ozdabiając białymi petuniami rodzinny grobowiec,
na górskim szlaku, grając z Młodymi w słówka (gra zakończyła się remisem, akwedukt, admirał, amnezja okazały się bardzo przydatne, ale nie do pobicia był Młody, który przeciwko mnie zastosował swoją strategię wymyślania słówek zakończonych na a, przy okazji poznałam aglet, zapożyczone ze starofrancuskiego słowo określające skuwkę sznurowadła, które zdaniem Młodej, jest znane wszystkim dzieciom, za pośrednictwem bajki telewizyjnej Fineasz i Ferb, choć słownik języka polskiego go nie obejmuje),
w klimatyzowanej cukierni jedząc deser lodowy z bitą śmietaną, ten sam niezmienny od lat, który wraz z trzema gałkami lodów czekoladowych, onegdaj często był, moją kolacją i obiadem.
zastanawiam się czy chleb, który zmienia życie, nie odmienił mojego życia dlatego, że coś pomyliłam ze składnikami, czy z innego powodu.
ale nie żałuję.