sobota, 20 czerwca 2015

malarz



moja idea jest prosta jak życie, rozwija się od narodzin do śmierci.

ostatnia liczba, którą kiedyś namaluję, będzie oznaczać kres mego istnienia.
próbuję namalować coś, co nie było jeszcze namalowane.
namalować czas trwania jednej egzystencji.

swój projekt porównywał do zakładu Fausta z diabłem,
twierdząc, że nie chodzi jednak o wieczną młodość,
lecz o dzieło naprawdę skończone.

w 1972 roku zaczął rozbielać tła obrazów tak,
że każdy następny był o jeden procent jaśniejszy od poprzedniego.
dążę do bieli mentalnej - mówił w wywiadzie.
w efekcie po około 35 latach rozjaśniania kolejnych obrazów (rok 2000)
zaczął umieszczać białe liczby na białym tle.

w rozjazdach, by nie przerywać pracy, malował
rzędy liczb tuszem na brystolu jako Kartki z podróży.

artysta chciał, by widzowie oglądali jego obrazy w samotności,
tak by mieli możliwość powtórzenia tej medytacji,
którą praktykował podczas zapisywania kolejnych liczb.

zamierzał zamknąć swoje życie-dzieło liczbą 7777777.
ostatnią liczbą, którą namalował było 5607249.



moja idea jest prosta,
rozwija się od świtu do zmroku.
ostatni post, który kiedyś napiszę, będzie oznaczał kres mego istnienia.
próbuję napisać coś, co nie było jeszcze napisane.
zapisać trwanie mojego życia.

ten post ma numer 1078.
jaki numer będzie miał post, który zwiastuje dzieło mego życia naprawdę skończone?