czwartek, 10 września 2015
klops
Chudnę nadal, mimo wczorajszego wzbogacenia diety kaszą gryczaną z oliwą i bułką grahamką z masłem. Jak widać, te smakowitości nie zaburzyły mojego wewnętrznego odżywiania. Dziś zjadłam na drugie śniadanie twarożek ze śmietaną i rzodkiewkami. Mam nadzieję, że to przystopuje spadek wagi. Dobry boże spraw, żebym nie chudła już więcej!
Rozmowa z ekspedientką z osiedlowego spożywczaka:
- Czy te śliwki są smaczne? – pytam ekspedientkę rozkładającą produkty na półkach.
- Nie wiem, nie jadłam śliwek – odpowiada młoda czarnowłosa o zamyślonym spojrzeniu.
- Są bardzo dobre – wtrąca się do rozmowy starsza ekspedientka z działu mięsnego. - Kupuję je codziennie, są takie słodkie, i dobrze odchodzą od kości. - dodaje.
Biedna kobieta, pomyślałam, przesiąkła nie tylko zapachem sprzedawanego mięsa i wyrobów wędliniarskich, ale i fachową terminologią. Dla niej śliwki są z kośćmi, nie z pestkami. Podobne językowe nawyki stosuje IKEA nazywając wegetariańskie wyroby klopsikami. Otóż ten potentat meblowy przedstawił jako nowość w swoich restauracjach wegańskie klopsiki. Nikt z PR-owców nie sprawdził, że zgodnie ze słownikiem języka polskiego, klops to:
1) duszony kotlet z mielonego mięsa
2) potrawa z mielonego mięsa upieczonego w jednej bryle, a potocznie niepowodzenie.
Prof. Doroszewski pisze o klopsie wprost, że to mielone mięso, najczęściej wołowe i wieprzowe, jako danie odpowiednio przyprawione, to też pieczeń rzymska.
Dla wegan ta nazwa po prostu kojarzy się z mięsem. Niczego tu nie zmienią zapewnienia, że składniki (wnętrze) jest wegańskie. O ile zamierzeniem restauratora było wprowadzenie dania, którym mogliby posilić się wegetarianie podczas zakupów, to mu się to nie udało. Nazwa ta może ich tylko odstraszać. Tak jak mnie. Po danie zwane klopsem wegetariańskim sięgną tylko mięsożercy z chorą i obolałą wątrobą, szukający w zmienionym składzie ratunku dla gastrycznych dolegliwości.
Jako wegetarianka od dwudziestu lat, protestuję przeciwko wprowadzaniu nazw dań mięsnych dla posiłków wegetariańskich. Nie jestem językoznawcą, ale dla mojego ucha lepiej brzmiałyby: kuleczki wegańskie czy kuleczki z ciecierzycy.