czwartek, 29 października 2015

plażowanie


siedzę między dwiema topolami
na drewnianej ławce.
w stercie zeschniętych liści zakopuję stopy
jak w piasku.

marzę żeby zanurzyć się cała w szeleście tych żółtych liści i ukryć przed zbliżającą nocą.
jedyne co mnie przeraża to ciemność.

po lewej stronie jakiś mężczyzna
rozłożył na trawie zestaw szklanych butelek i metalowych szejkerów.
ćwiczy żonglerkę.
podziwiam jego zręczność.
ten aspirujący do miana barmana profesjonalisty ekwilibrysta na pewno nie boi się mroku.