czwartek, 5 listopada 2015

birkenau


w Auschwitz-Birkenau
na medytacjach organizowanych przez Zen Peacemakers.
na kolejowej rampie.
tej, której zdjęcie pokazuje internetowa wyszukiwarka gdy wstuka się nazwę obozu.

dlaczego tam pojechałam?
żeby oddać cześć tym, których los doświadczył wielkim dramatem,
żeby oddać hołd tym, którzy zginęli.

świeciło słońce.

ale nie chodzi, tylko o to, żeby pamiętać,
bo choć ta karta historii jest już zamknięta, to na świecie
dalej są liczne miejsca, w których ludzie ludziom gotują ten los,
gdzie człowiek z woli drugiego przestaje być człowiekiem.

zielona miękka trawa, żadnych drzew ani krzewów.

dlatego medytacja.
głęboko wierzę, że możemy
zmieniać świat na lepsze.
poprzez otwarte serca i spokojny umysł.
one czynią cuda.
po to tam byłam.

z ziemi wystają dziesiątki kominów z czerwono-brunatnej cegły. to pozostałość po drewnianych barakach.

czas medytacji dzielony był recytacją nazwisk, osób zmarłych w obozie, które zostały opublikowane w Księdze Zgonów z Auschwitz (fragmenty).
czytałam nazwiska ze strony numer 300.
zapamiętałam jedno z nich, Anastazji Fontanny z Opoczna.