środa, 4 listopada 2015

laptop


zachwycam się nieprzerwanie nowym urządzeniem.
moim własnym.
prywatnym
nie służbowym
którego nie muszę dzielić
z nikim.

stoi (albo jak kto woli leży) niepozornie na biurku,
obok drukarki, starych głośników (obecnie bezużytecznych) i wiklinowego koszyka
z różnokolorowymi pisakami.
z tyłu za nim wynurza się drewniana płaskorzeźba, przedstawiająca smoka i buddę w kobiecej postaci, pamiątka z Wietnamu.

nie ma jeszcze imienia,
ale już się zadomowił.

działa jak stary wierny sługa, na najmniejsze skinienie
i jest tak żwawy jak Speedy Gonzales, najszybsza na świecie meksykańska mysz,
gdy uruchamia system operacyjny.

nie muszę dodawać, że bardzo go lubię.