sobota, 21 listopada 2015

kaskada



I oto jestem teraz cały w niebiańskiej kaskadzie,
omotany warkoczami powietrza,
tutaj na podobieństwo najświetlistszych liści,
zawieszony prawie tak wysoko jak krogulec,
patrzący,
słuchający,
- motyle są niczym pogubione płomyki,
pasma gór - niby smugi dymu -
i nagle, kiedy obejmuję pełny okrąg nieba
wokół mnie, wydaje mi się, że zrozumiałem śmierć.

Nie widzę już nic więcej tylko samo światło,
i zawęźlone w nim dalekie krzyki ptaków,

a góry?

Nieważki popiół
u stóp blasku.

Philippe Jaccottet


i oto jestem
cała w niebiańskiej kaskadzie,
omotana powiewem sobotniego wieczoru
na podobieństwo świetlistych istot,
prawie tak samo doskonała jak kropla deszczu
wynurza się
z niezmierzonej przestrzeni radość trwania
ponad błądzącymi myślami i roztargnieniem

nie widzę już nic więcej tylko samą miłość
i opadające jesienne liście

a ulice

pełne dostatku i światła
zaskakują
najpiękniejszym widokiem miasta po zmroku.