czwartek, 26 listopada 2015
przepisy
Niedawno przegłosowane przez sejm zmiany w kodeksie drogowym zmieniły moje życie. Zgodnie z nowymi przepisami, pieszy oczekujący na przejściu będzie miał pierwszeństwo przed pojazdem (za wyjątkiem tramwaju). Kierowca, natomiast, będzie musiał ustąpić pierwszeństwa pieszemu tak na przejściu, jak i oczekującemu na wejście na przejście.
Choć mają wejść w życie dopiero za rok, bo 1 stycznia 2017, niektórzy kierowcy już je stosują. Gdy idę do pracy, samochody hamują z daleka. Nie biegnę w pośpiechu przez jezdnię. Kierowcy zwalniają, pozwalając mi przejść w normalnym tempie. A gdy dochodzę do przejścia, ci najbardziej szarmanccy zatrzymują się, żeby umożliwić przejście. Jakby przepuszczali mnie w drzwiach.
Nim trafię do biura z domu przechodzę sześć dróg, z czego dwie są dwukierunkowe. Na żadnym z przejść nie ma sygnalizacji świetlnej. Wcześniej stałam przed krawężnikiem przy trzech najbardziej ruchliwych drogach minutę lub nawet dwie, czekając aż przejadą wszystkie śpieszące się do biur i szkół auta. Teraz gdy podchodzę, nadjeżdżające samochody zatrzymują się. Nie dzieje się tak w 100%, ale w 80%. Dojście do biura jest zupełnie inne. Czuję się wyjątkowo. Czuję się zauważana na drodze. Wiem, że dla innych uczestników ruchu liczy się moje bezpieczeństwo. Nie jestem anonimem. Jestem przechodniem.