środa, 25 listopada 2015

roszczeniowa


- Mamo, ale ty jesteś roszczeniowa w te poranki! – woła Młoda, gdy stojąc w drzwiach domagam się buziaka na pożegnanie.

Roszczeniowa? Dlaczego? Raczej pamiętająca.

Dobrze pamiętam ten czerwcowy dzień gdy żegnałam się z moją Mamą. Jak stałyśmy w przedpokoju i przekazywała mi ostatnie rady oraz sprawy do załatwienia. Wyjeżdżała jak zwykle. Na kilka tygodni. Nie zobaczyłam jej więcej.

Dlatego tak domagam się czułości w momencie rozstania. Nieważne czy wychodzę do pracy czy wyjeżdżam na dziesięciodniowe medytacje. Zawsze mam gdzieś w pamięci, w tyle głowy (jak się teraz mówi), to że możemy się więcej nie zobaczyć, że to może być pożegnanie. Nasze ostatnie.