środa, 2 grudnia 2015

koło



Pomyśl, ile ptaków umiera w tym właśnie momencie, ile mrówek zostaje rozdeptanych,
ilu ludzi umiera od chorób, starości i przemocy.
Wszyscy umierają.
Pięknie mówi Kriszna, że wszystko, co się rodzi, umiera, i wszystko, co umiera, rodzi się.
Ja też koniec odczuwam jako początek.
Początek jest moim końcem, koniec jest moim początkiem.
Coraz bardziej jestem przekonany, że typowo zachodnią iluzją jest myśl,
że czas jest prosty, liniowy i że idziemy wciąż do przodu, że tak właśnie wygląda postęp.
Nie ma go.
Czas nie jest ukierunkowany, nie idzie wciąż do przodu, ale powtarza się,
wiruje dookoła siebie.
Czas jest kołowy.
Czuję to bardzo wyraźnie.
Widać to w banalnych faktach i w powtarzających się wciąż wojnach.
Tiziano Terziani


myślę, że jeśli czas jest kołowy
to krążę w pętli czasowej już ósmy rok.

zapętlona jestem
tymi samymi
obrazami strojów, twarzy, pięter.

powtarzalność zdarzeń i banałów
sunie za mną krok w krok szarym korytarzem.

emocje, których nie znałam wcześniej,
dopadają mnie jak pory roku
wiosna, lato, jesień, zima.

dni są takie podobne.
co rano ciche tit budzika wyrywa mnie z głębokiego snu,
lustro windy uspakaja wioząc w górę jak do nieba.

wierzę, że koniec jest początkiem
a początek końcem
wszystkiego.
dobrego.