codziennie modlę się o mądrego i sprawiedliwego szefa.
zdaje mi się, że bóg nie przychyla się do moich próśb.
żeby nie kończyć w minorowym nastroju, dodam, że
choć mój szef ciężko pracuje na tytuł najgorszego szefa w historii mojej drogi zawodowej,
to zawsze staram się dostrzegać w nim swojego nauczyciela w sensie buddyjskim.
i śmiechu dzisiaj w biurze było co niemiara. aż mnie rozbolał brzuch.