wtorek, 12 stycznia 2016

skrawek



W mieście cieni i kopuł wleciał ci do pokoju
Płatek śniegu, jednostka zamieci, nieważki,
I osiadł na poręczy fotela, w którym siedziałaś.
Unosząc wzrok znad książki, ujrzałaś go, gdy opadł.
To wszystko. Nic poza tym. Jedynie hołd dla mgnienia,
Chwila między chwilami, przelotne spojrzenie
I odwrócenie uwagi, pogrzeb bez kwiatów.
Nic więcej. Prócz uczucia, że ten skrawek burzy,
Obróciwszy się w nicość, powróci i że kiedyś,
Po latach, ktoś, siedząc tu jak ty teraz, powie:
Już czas. Powietrze gotowe. Niebo się otworzyło.

Mark Strand, Skrawek burzy
tłumaczyła Agnieszka Kołakowska


już czas.
powietrze gotowe.
pora, aby otworzyło się niebo
i spadł śnieg.

nic poza tym.
nic poza czekaniem, na chwilę między chwilami,
kiedy ze skrawka nieba spadną
kryształowe kule.