wtorek, 2 lutego 2016
siedlisko
w zeszłym roku wakacje spędzałam w mazurskiej chacie o wdzięcznej i szumnej nazwie siedlisko. chata z bali w środku wsi, schowana przed światem, z niewielkim ogrodem i stawikiem. miejsce przytulne, mam stamtąd wiele ciepłych wspomnień. głównie dlatego, że spędzałam tam sierpniowe upalne dni z najważniejszymi dla mnie osobami.
przypomniał mi się ten dom gdy oglądałam film, w którym dwoje młodych zapaleńców z Białorusi dzieli się swoimi doświadczeniami z tworzenia od podstaw rodowego siedliska, wiejskiego domostwa, które ma być piękne i wszystkim się podobać. ich cel to - tworzyć siedlisko dla swojego rodu i mieć dookoła siebie szczęśliwe rodziny.
prostota, szacunek i szczęście.
nie idylla, lecz prawdziwe życie.