środa, 3 lutego 2016

oczyszczanie



wieczorne mycie twarzy nabrało teraz dla mnie charakteru rytuału.
zaczęłam bowiem stosować metodę oczyszczania twarzy olejami.
ocm czyli oil cleansing method
opiera się na zasadzie, że tłuszcz rozpuszcza tłuszcz.
do mycia wykorzystuje się mieszankę olejów: rycynowego i oleju bazy
(może nim być kokosowy, z pestek winogron, arganowy i inne dostępne na rynku,
ale raczej nie oliwa z oliwek jako zbyt ciężka i zatykająca pory).
ja na swoją suchą skórę nakładam rycynowy wraz z olejem z pestek winogron, w proporcji 1:2.

zmywanie makijażu sprawia, że czuję się jakbym dostępowała jakiegoś tajemnego obrządku,
podczas którego niczym pogańska westalka
obdarowywana jestem wielkim słońcem (złocisty kolor olejków) i dozgonną miłością
(skóra nie jest sucha, jak zwykle po myciu tradycyjnymi kosmetykami i wodą).

mam wrażenie, że moja cera od razu polubiła te zabiegi i towarzyszący im masaż gorącym ręcznikiem (lubię patrzeć na ślady zabrudzeń pozostające na białej ściereczce frotte), zachwycona, że wreszcie nie naruszam jej naturalnej bariery ochronnej płaszcza hydrolipidowego (zwykle skóra przystosowuje się do tej zmiany w dwa tygodnie).