sobota, 20 lutego 2016

szampon


Żyj brudniej, jedz czyściej. Robynne Chutkan


Czytam fascynującą książkę Dobre bakterie Robynne Chutkan, której autorka,
doświadczony lekarz, specjalista chorób układu pokarmowego
zachęca do odważnego podejścia negującego wiele utartych konwencji.
Czytam i notuję jej zalecenia:

- w kąpieli korzystaj z samej wody bez mydła (wolno być troszkę brudaskiem),

- używaj perfum na bazie olejków eterycznych, nie alkoholu,

- do kosmetyków do włosów i skóry wykorzystuj jadalne składniki i sporządzaj je samodzielnie,

- myj głowę olejkami eterycznymi lub rozcieńczonym octem jabłkowym zamiast szamponu,

- regularnie się poć, u ludzi, którzy systematycznie ćwiczą, występuje większa różnorodność gatunkowa bakterii jelitowych,

- ubrudź sobie ręce uprawiając własny ogród albo balkon,

- otwieraj okna, wpuszczenie świeżego powietrza do mieszkania podniesie jakość i różnorodność mikroorganizmów w twoim domu,

- nie kąp się częściej niż co drugi dzień (każdy człowiek pachnie, nie ma w tym nic dziwnego),

- nie myj włosów szamponem nie częściej niż raz w tygodniu,

- unikaj szamponów zawierających takie detergenty jak sodium laureth sulfate lub sodium lauryl sulfate, które mogą zwiększyć wrażliwość na toksyny i ich przepuszczalność przez skórę (sprawdzam wszystkie szampony w moim domu mają ten pierwszy składnik),

- nie stosuj chemicznych środków czyszczących w gospodarstwie domowym (tu wypadam lepiej, bo używam wody z octem spirytusowym w rozpylaczu własnej produkcji),

- nie używaj płynu do płukania ust (to akurat mi się podoba, bo mimo problemów z dziąsłami nigdy nie stosowałam rady dentystki, używania płynów równie często jak szczoteczki do zębów i pasty, a od dziecka znany mi był sposób mycia zębów solą kuchenną),

- na skórę nakładaj tylko takie produkty, które możesz zastosować do wewnątrz (ta wskazówka też zyskuje moją aprobatę, bo od jakiegoś czasu w mojej łazience króluje olej kokosowy, olej z pestek winogron i rycynowy, jako maseczkę stosuję znowu śmietankę homogenizowaną albo serek bieluch z łyżeczką soku z cytryny, zapomniałam zupełnie o kremach, gdzieniegdzie walają się resztki tradycyjnych kosmetyków w plastikowych pudełkach oraz preparaty z filtrem, choć i te ostatnie, jak się okazuje, można znaleźć w naturalnej formie).

Szukam w internecie alternatywnych metod mycia włosów. Od lat zmieniam kolor z pierwotnego na oczywisty, w dodatku stosowane przeze szampony zawierają paskudnie niebezpieczny detergent laureth siarczan sodu. Kilka godzin później znam już kilka sposobów, z których odrzucam:
1) ten na bazie mydlnicy lekarskiej i innych ziół (z lenistwa, wymagają gotowania ok. 15 minut),
2) z sody oczyszczonej (nie przekonuje mnie ta płukanka, recenzje internetowych eksperymentatorów też nie są pochlebne).

Decyduję się przetestować ten wykorzystujący mąkę żytnią. Ma najwięcej pozytywnych opinii internautek i wydaje się najprostszy do wykonania. W pełni naturalny, i mieści się w moim pojęciu środków nadających się do zastosowania, wszak niemowlęta ze zmianami skórnymi kąpie się w krochmalu. Kupuję kilo mąki żytniej 720 w szarym papierowym worku. Do wanny biorę porcelanową miskę, kubek, i butelkę octu jabłkowego. Przygotowana mikstura okazuje się zbyt rzadka, nie ma konsystencji papki, ale już jej nie zagęszczam, bo jest jej bardzo dużo. Dwa razy nakładam na włosy szampon z mąki i obficie spłukuję. Mam uczucie, że włosy są umyte, ale dziwnie suche, natomiast skóra głowy sprawia wrażenie nietkniętej. Ulgę przynosi mi płukanka z octu. Włosy stają się miękkie, i zaczynają wreszcie przypominać moje. Mam obawy czy dobrze wypłukałam mąkę, czy nie zostały mi białe grudki we włosach. Na mokre nakładam kilkakrotnie olejek arganowy do włosów.

Wrażenia po wysuszeniu – włosy są puchate, ciężkie, sztywne. Zdecydowanie niemiłe w dotyku. Nie mam ochoty przeczesywać ich palcami. Szampon z mąki nie nadaje się do zabrania na siłownię, tym bardziej płukanka z octu. Mimo tych niezbyt przyjemnych wrażeń, nie rezygnuję z testowania produktów spożywczych na sobie. Chcę jeszcze wypróbować maseczkę z żółtka jajka, mycie włosów samą wodą z octem oraz żel z siemienia lnianego.