środa, 28 grudnia 2016

czarny


Mrok zapada powoli
Czarny jak ja.


John Howard Griffin


czytam książkę Czarny jak ja Griffina, z której pochodzi powyższy fragment. poleciła mi ją rozczytana w literaturze faktu dwudziestolatka spotkana w księgarni (tej w centrum miasta, od miesiąca zamkniętej), za co chciałabym jej w tym miejscu bardzo podziękować.

przejmująca książka - reportaż o rasizmie amerykańskiego Południa. autor, białoskóry muzyk i lekarz, ponad pół wieku temu dzięki naświetlaniom promieniami UV i methoxsalenowi (lek na bielactwo) wzmacniającemu pigmentację skóry stał się czarnoskórym. podróżując po Stanach odczuł to z czym muszą się zmierzyć Afroamerykanie. doświadczenie było tak ciężkie, że aż nie do udźwignięcia. wielokrotnie przerywał eksperyment, żeby odpocząć od ciągłego stresu i wrogości, z którą się spotykał. czuł się chory na myśl, że miałby znosić jeszcze więcej nienawiści - pisał.

kiedy stawał się biały, otrzymywał braterskie uśmiechy i przywileje od białych, a nienawistne spojrzenia i niechęć od czarnych. kiedy zaś był Murzynem, biali patrzyli na niego, jakby był śmieciem, podczas gdy czarni traktowali go z wielką życzliwością.

- Dałam tę książkę mojej mamie do przeczytania. Ona, nigdy nie myślała o sobie, że jest rasistką. Po przeczytaniu tej książki, przyszła do mnie i z przerażeniem przyznała, że nią jest. - dodała ta wielka miłośniczka reportażu w formie mini recenzji.