czwartek, 2 lutego 2017
Tom
Młoda wróciła z pierwszej samotnej podróży po świecie. Cel: Londyn i Cambridge. Podróżowała samolotem, autobusem, pociągiem i uberem. Żywiła się głównie kanapkami, gotowymi do mangiare, o francusko brzmiącej nazwie, które można kupić na każdej ulicy w Anglii.
Oprócz niezliczonych wrażeń i zapewnień - ja tam wrócę za sześć lat, w prezencie przywiozła nam: magnes na lodówkę z widoczkiem na Big Ben'a i maszerujących gwardzistów królewskich w czarnych czapach, bez tej pamiątki nie może się zakończyć żaden rodzinny wyjazd, i książkę Tom's daily plan Daley'a, którego jesteśmy wielkimi fanami, a szczególnie Młody, który całe lato ćwiczył wg jego workouts. Na brzuchu pojawił mu się szybko zarys osławionego elementu grzewczego, a pokój zapachem zaczął kojarzyć się z siłownią. Do tych treningów nie potrzeba zupełnie niczego, poza kawałkiem podłogi i silną wolą, czyli odpadają wymówki typu: nie mam odpowiedniego sprzętu, sportowego obuwia i stroju, lub karnetu open na siłownię. Książka pełna jest przepisów kulinarnych, zbyt wyszukanych jak na dwudziestolatka, ale przyjemnie się je ogląda, i choć nie zainteresowały one mojego Syna, to Młoda zapowiedziała, że wypróbuje je w akademiku.
Jednak najciekawszy fragment książki znajduje się na 39 stronie, w rozdziale MEDYTACJA. Tom przedstawia proste ćwiczenie medytacyjne oparte na medytacji Vipassana, które polega na obserwowaniu doznań poprzez skanowanie całego ciała od czubka głowy po koniuszki stóp i z powrotem. Jest tak łatwe, że każdy może spróbować. I każdemu musi się to udać. Tom poświęca na praktykę dziesięć minut każdego ranka od kilku lat. Jestem pełna uznania, dla tego młodego brytyjskiego sportowca, za propagowanie nie tylko bardzo ciekawych treningów do wykonania w domu, ale także zdrowego odżywiania i medytacji. Pod linkiem wywiad ze skoczkiem, który dzieli się swoimi doświadczeniami w medytacji.