czwartek, 9 lutego 2017

zioła


Dla was – izba, a dla wiatrów
ziemia goła.
Będą chłostać złe choróbsko
wasze zioła!

Jerzy Ficowski, Cygańska siódemka czyli spotkanie na drogach włóczęg


Dwa razy dziennie piję ziółka, przepisane przez zielarza z mniejszego miasta. Mieszkałam piętnaście lat w tym mieście i nie poznałam pana – mówię dla zagajenia rozmowy, choć uprzedzano mnie, że ziołolecznik nie wdaje się w dyskusje z pacjentami. Lekarz od rzeczy niemożliwych, nie lubi być rozpraszany. Koncentruje się na diagnozie i leczeniu.
Nic dziwnego. Ja leczę dopiero od trzydziestu ośmiu lat! – odpowiada ze śmiechem.

Lubię tę ziołową mieszankę. Dużo w niej przeróżnych kwiatów: jasnoty białej, pierwiosnka, akacji, nagietka, wrzosu, i owoców: aronii, jarzębiny, a do tego liście rozmarynu o intensywnym zapachu. Pachnie cudnie.... Mogłabym ją pić cały dzień. Ale należy przestrzegać godzinnej przerwy po posiłku. I nie pić na noc. Tak jak to zrobiłam wczoraj. Wypiłam szklankę naparu wieczorem, około dziesiątej i nie spałam do pierwszej w nocy. Moc ziół!