poniedziałek, 6 kwietnia 2020
wpatrywanie
coraz więcej słońca
coraz więcej światła
od wczoraj zaczęłam nasłonecznianie
z angielskiego sun gazing
czyli wpatrywanie się w słońce.
poznałam tę technikę w zeszłym roku (to był niesamowity rok!).
każdego wieczora na mniej więcej godzinę przed zachodem słońca
(ostatnie dwadzieścia minut słońce jest niewidoczne tu gdzie mieszkam),
w te prawdziwie słoneczne i bezchmurne dni,
wpatrywałam się w słońce.
zaczynałam od kilkudziesięciu sekund
powoli zwiększając ten czas do piętnastu minut.
nasłoneczniam się przy otwartym oknie
jadąc na rowerze stacjonarnym (dwa w jednym).
to jest moja własna wersja tej metody.
w czystej postaci powinno stać się bosymi stopami na ziemi, nieruchomo
żeby połączenie z naturą/kosmosem było pełne.
moje sun gazing to pożegnanie słońca.
jesteśmy wtedy jakby sami, tu i teraz.
słońce i ja.
nie jestem tą jedną z siedmiu miliardów osób,
jestem tą jedyną, tak jak jedno jest słońce.
moje sun gazing to podziękowanie za dzień, który mija.
za wszystko co się zdarzyło.
to wdzięczność, że świat jest taki piękny, taki doskonały,
za wszystkie małe cuda,
i nieograniczoną miłość.
ciekawe jest to, że od tego gapienia się w słońce poprawia się wzrok.
mnie poprawił się o jakieś ćwierć dioptrii.
więc okularnicy, o zachodzie słońca wiecie co macie robić!