sobota, 2 maja 2020
fryzjer
spaceruję z Panią L. po parku.
alejki zatłoczone.
tłum w maseczkach maszeruje wszerz i wzdłuż.
knajpki otwarte.
kolejki przed lokalami z zachowaniem bezpiecznego dystansu.
gwar i ruch.
wygląda jakby całe miasto wybrało się na przechadzkę.
w pewnej chwili Pani L. zauważa go.
cały na czarno, w czarnej maseczce na twarzy,
trzyma na smyczy biszkoptowego golden retrivera.
zwyczajowe dzień dobry wprowadza mnie w zakłopotanie.
nieświadomie chwytam się za zbyt długie włosy.
długie i zagubione,
rozjaśnione farbą z tubki w domu
tęsknią za ręką profesjonalnego fryzjera.
będzie Pan przyjmował wkrótce? - zagaduję.
oczywiście! - odpowiada.
widziałaś? był ze swoim partnerem -
dzieli się swoimi obserwacjami Pani L.
nie zauważyłam, żeby trzymali się za ręce.