miły poranek.
Principessa uraczyła nas pizzą na śniadanie.
wstała o szóstej, żeby zdążyć ze wszystkim.
ciasto przygotowała zawczasu wczoraj.
za kwadrans siódma wkroczyła do pokoju Tygrysa
z okrzykiem: Brat wstawaj, pizza gotowa!
Młody zerwał się na równe nogi,
szybciej niż kiedykolwiek przedtem.
na stole czekały w blaszanych naczyniach,
dwie pizze, nasze ulubione:
margerita z kukurydzą i ananasem,
i grecka z cebulą i czarnymi oliwkami.
obok stały płaskie jak deski białe talerze.
degustacja przebiegła w skupieniu.
uśmiech, radość, zaspokojenie.
kocham jej energię i zaangażowanie.
kocham jej spontaniczność, żywiołowość, siłę.
kocham młodość.