wtorek, 20 listopada 2012

zmarszczka


zauważyłam ją kilka tygodni temu.
centymetrowa szrama na skórze
biegnąca z lewego kącika ust ukośnie w dół.

brutalna oznaka starzenia się skóry.
starałam się zapomnieć o niej,
zamaskować rozświetlającym bronzerem i uśmiechem.

dziś przyjrzałam się jej dokładnie.
rozmiar, głębokość, kierunek, poddałam wnikliwej obserwacji.
lustro było bezwzględne w swojej szczerości.
nie zostawiło mi złudzeń.

skąd się wzięła?
co za siła ją wyrzeźbiła?
czas? grawitacja? nostalgiczne nastroje?
cierpienia prawdziwe czy te wydumane?

dlaczego pojawiła się tylko z jednej strony?
dlaczego właśnie z lewej, po której mam serce?

potarłam ją mocno, licząc, że zniknie jak błąd,
który wkradł się do tekstu i został zauważony przez korektora.

zdarłam naskórek.
wokół ust mam zaczerwienioną skórę,
a zmarszczka została taka jaka była.