dzień kota proponuję uczcić kocim grzbietem,
łagodnym wygięciem kręgosłupa w górę i dół
w postawie klęczącej.
na tyle na ile pozwala nam ciało.
pomyślmy też o kotach, tych niezwykłych stworzeniach
z którymi połączyło nas życie.
ile ich było.
odkąd pamiętam nie lubiłam kotów, bo jako kilkuletnie dziecko
zostałam mocno podrapana przez dzikiego kocura.
nie lubiłam kotów i nie rozumiałam ich,
aż do czasu gdy siedem lat temu w naszym domu
pojawiła się Milka, dwumiesięczna kotka dachowiec.
miała białe futerko w czarne łatki.
była tak mała, że zaledwie mieściła się w mojej dłoni.
a gdy pierwszy raz ją kąpałam dla oczyszczenia futra
ze środków przeciwpchelnych, to bałam się,
że jeden mój nieostrożny mocniejszy uścisk mógłby ją udusić.
Milka była mądra i miła, jak to kotki.
moja niechęć do kotów szybko przerodziła się w sympatię,
a sympatia w miłość.
mieszkała z nami tylko przez dwa miesiące.
a w tym czasie nosiliśmy ją na rękach
i rozpieszczaliśmy jak dziecko.
ciekawe czy ona jeszcze pamięta te chwile.

(znalezione w sieci)