poniedziałek, 1 kwietnia 2013
łódki
Dzień po dniu puszczam swe łódki z papieru,
jedną po drugiej, z prądem rzeki.
Wypisuję na nich wielkimi czarnymi literami swoje imię
i nazwę wsi, w której mieszkam.
Mam nadzieję, że w jakimś obcym kraju ktoś znajdzie je
i dowie się, kim jestem.
Wypełniam te łódeczki kwiatami sziuli z naszego ogrodu,
z nadzieją, że to kwiecie poranne dotrze
bezpiecznie do kraju położonego w nocy.
Puszczam swe łódki z papieru i spoglądam w niebo, i widzę,
że małe obłoczki też podnoszą swe białe, wydęte żagle.
Nie wiem, co to za towarzysz zabaw moich zsyła je z nieba,
aby ścigały się z moimi łódeczkami!
Gdy noc zapadła, chowam twarz w ramionach
i śni mi się, że moje łódki z papieru płyną
i płyną coraz dalej pod gwiazdami północy.
Duszki snu żeglują w nich,
a obładowane są ich koszykami pełnymi snów.
Rabindranath Tagore, w tłumaczeniu Roberta Stillera
dzień po dniu wystukuję na czarnej klawiaturze wiadomości,
jedną po drugiej, puszczam w cyberprzestrzeń.
wypisuję w nich prostymi literami swoje przybrane imię
i wiersze, które przychodzą mi do głowy.
mam nadzieję, że w jakimś obcym kraju ktoś je znajdzie
i dowie się, kim jestem.
wypełniam te wiadomości największymi tajemnicami,
jak rozbitek, który na skrawku papieru kreśli wołanie o pomoc
zamknięte w butelce wrzuca w głęboką wodę.