piątek, 19 kwietnia 2013

łzy


płaczę.
głowę mam ciężką jak z ołowiu.
kilka łez płynie mi po policzkach.
bezgłośnie.

płacz przynosi pewną ulgę.
jednak niezbyt wielką.
chciałabym wypłakać wszystkie łzy na raz.
pozbyć się ciężaru, który mam w sobie,
strząsnąć go, otrzepać,
tak jak to czynią psy po wyjściu z wody,
przywrócić głowie naturalny stan,
spokój.

jedna łza waży tyle co nic,
a jednak głowę mam ciężką jak z ołowiu.
nie mogę się ruszyć,
czy przez ilość łez, które noszę,
smutek jest tak ciężki
(jaki jest jego ciężar właściwy),
czy przez niemożność powstrzymania się od płaczu,
czy przez tę ciszę.